7867_99906327867

The Wrong Kind of War to nowe wydawnictwo od francuskiej wokalistki IMANY. Co można znaleźć na krążku?

Imany.jpg

IMANY to francuska wokalistka i była modelka. Publiczności dała się poznać 2011 roku, kiedy to wydała swój debiutancki album „The Shape of a Broken Heart”, który w Polsce zdobył status potrójnej platyny.

Artystka ma na swoim koncie także hity, które znalazły się na szczytach list przebojów. Do tych utworów można zaliczyć z pewnością „You Will Never Know” z którym to wokalistka zdobyła bursztynowego słowika na Festiwalu Top On The Top w Sopocie ale także utwór „Don’t Be So Shy”.

Po przerwie spowodowanej narodzinami dziecka, IMANY wraca na europejską scenę z albumem „The Wrong Kind of War”. Singlem promującym krążek był „Ther Were Tears”.

Najnowsze wydawnictwo od IMANY swoją premierę miało niespełna 5 dni temu bo 26 sierpnia. Na „The Wrong Kind of War” znajdziemy 14 utworów (w tym już dobrze znane „Don’t be so shy”).

Jak prezentują się inne piosenki? To pytanie wydaje się trudne. Album rozpoczyna kompozycja „Save Our Soul”, która wprowadza słuchacza w pewnego rodzaju podniosłą atmosferę. Wszystko przez udział w utworze chóru. Jest on wyraźny także w kolejnych utworach IMANY. „You Don’t Believe in Me” to jeden z nich. Świetna kompozycja z pewnością mogłaby być kolejnym singlem po wydanym niedawno „Silver Lining (Clap your hands)” w którym także wyraźnie słychać chór. Do jednych z niewielu żywszych nagrań na  „The Wrong Kind of War” należą „There Were Tears”, którego refren zapada w pamięci.

Niestety na krążku znajdziemy także utwory, które nie do końca przypadły mi do gustu. Do tych można zaliczyć z pewnością  „I’m Not Sick But I’m Not Well”, które zanika w tzw. „tłumie” . Podobnie jest w przypadku „I used to Cry”. Przyzwoicie na płycie wypadają ballady.

7867_99906327867.jpg

W utworach na „The Wrong Kind of War” możemy usłyszeć przede wszystkim gitarę i skrzypce. To główne dwa instrumenty, które są bardzo słyszane przez przeciętnego odbiorcę.

Płytę kończy „Don’t Be So Shy” w dwóch wersjach : remixowanej (granej w rozgłośniach radiowych) a także akustycznej, która dała piosence blasku.

Podsumowując nowa płyta IMANY przedstawia jej świetny wokal. Wokalistka pokazała po raz kolejny całemu światu swoje uczucia przelewając je do utworów muzycznych. Być może nie jest to moja wymarzona płyta. Z pewnością lepiej zapamiętywana będzie ta z 2011, jednak także i na tym krążku znajdziemy świetne utwory jak „There Were Tears czy „Silver Lining”.

Głos IMANY może was ukoić i zrelaksować po męczącym dniu

OCENA: 7/10 

Reklamy