James-Blunt-The-Afterlove-2017-2480x2480

James Blunt po 4 latach przerwy zagościł ponownie na scenie muzycznej z albumem „AfterLove”. Co na nim znajdziecie? Czy to ciągle ten sam artysta?

james-blunt-the-afterlove-800x550

Wiele wydarzyło się w życiu Jamesa Blunta od czasu ukazania się w 2013 roku, platynowej na Wyspach, płyty „Moon Landing”. Nie pozostało to bez wpływu na piąty studyjny album twórcy megahitu „You’re Beautiful”, „The Afterlove”.

 James pracował nad nową płytę ze znakomitymi kompozytorami i producentami. Wśród nich są Ed Sheeran, Ryan Tedder z OneRepublic, Amy Wadge (Ed Sheeran, Shannon Saunders), Johnny McDaid (Biffy Clyro), Stephan Moccio (Miley Cyrus, The Weeknd) i MoZella (Miley Cyrus, One Direction). Album “The Afterlove” zapowiada singiel “Love Me Better”.

Blunt, znany z dużego dystansu do siebie i poczucia humoru, zaanonsował płytę już parę tygodni temu, w 2016 roku, kiedy napisał na Twitterze:

„Jeśli myślicie, że 2016 rok był zły, to informuję, iż w 2017 ukaże się moja nowa płyta”.

W nasze ręce trafił właśnie najnowszy krążek Jamesa Blunta „AfterLove”.  Na wydawnictwie w wersji podstawowej znajdziecie 10 utworów.

  1. Love Me Better
  2. Bartender
  3. Lose My Number
  4. Don’t Give Me Those Eyes
  5. Someone Singing Along
  6. California
  7. Make Me Better
  8. Time Of Our Lives
  9. Heartbeat
  10. Paradise

Album rozpoczyna dobrze już znany singiel „Love Me Better”, który jako pierwszy promował nowe wydawnictwo. To kompozycja w stylu Ed Sheeran. Wszystko tu wydaje się spójne a nowe rytmy i dźwięki z którymi do tej pory Blunt był na bakier mogą zadziwiać. „Bartender” natomiast to singiel totalnie „Bluntowy”. Pasuje do kompozycji wydanych wcześniej w karierze brytyjskiego wokalisty. To z pewnością jeden z lepszych utworów na „AfterLove”.

„Someone Singing Along” może zaskoczyć słuchacza pozytywnym przekazem i świetną gitarą, która dobrze współgra z głosem Jamesa Blunta.

Niestety w dalszej części robi się trochę… nudno. „Make Me Better”, „California” czy „Heartbeat” to utwory psujące trochę całość wydawnictwa. Mówiąc wprost : To zupełna nuda i chcemy wcisnąć „dalej”!

Wersję podstawową krążka kończy utwór „Paradise”, który brzmi niezwykle dobrze. To świetnie zrobiona kompozycja, która muzyczne pasuje do całości i magicznie brzmiącego w tym wydaniu Blunta.

Podsumowując, najnowszy krążek „AfterLove” od brytyjskiego wokalisty Jamesa Blunta to prawdziwa hiperbola. Z jednej strony możemy na nim znaleźć takie utwory jak „Bartender”, „Love Me Better”, „Someone Singing Along” czy „Paradise”, które powodują, że wydawnictwo możemy uznać za naprawdę dobre. Nie można tego powiedzieć niestety o całej reszcie, która wydaje się pewnego rodzaju powtórką z rozrywki.

OCENA: 7.4/10 

 

Reklamy